Północny Wschód Polski (4) Rapa, Gołdap

No i mamy już 26.sierpnia 2018. Pogoda nadal nas nie rozpieszcza, ale cóż, wystarczy tylko ubrać się odpowiednio i czekać na lepsze czasy. Po niespiesznym posiłku ruszamy do Rapy.

Polska piramida

Jak zwykle wybraliśmy mniej uczęszczane drogi, tym razem jednak czekał nas prawdziwy survival. Po takich drogach już dawno nie jeździliśmy, nie dość, że piach po pachy, to jeszcze dziury jak okopy na froncie. Czułam każdą kosteczkę w moim zbolałym ciele, w szafie spadł pręt i wszystkie ubrania leżały na dnie, w łazience usamodzielniła się mydelniczka i na dodatek rozsypało się ogrzewanie. Na szczęście wszystko to było niczym w porównaniu do wspaniałych widoków. Od czasu do czasu mijaliśmy samotne zabudowania, domki, które prawdopodobnie służyły jako letnie rezydencje i bajecznie kolorowe ogrody. Zauroczyła mnie kapliczka wkomponowana w pień pozostały po ścięciu drzewa, aż musieliśmy się trochę cofnąć, by uwiecznić ją na zdjęciu. Było warto, prawda?

Dla takich widoków warto się pomęczyć

Niedaleko Bań Mazurskich, w miejscowości Rapa, znajduje się niezwykła budowla. Jest nią przeszło dwustuletnia, największa w Polsce zabytkowa piramida. Wieś Rapa od połowy XVIII w. należała do pruskiego rodu Fahrenheid. Na początku XIX w., baron Friedrich von Fahrenheid, zafascynowany kulturą egipską, polecił wybudować grobowiec w kształcie piramidy.

Grobowiec rodziny von Fahrenheid

Budowla ta od wewnątrz ma identyczne proporcje jak wielka piramida Cheopsa w Gizie i według niektórych teorii miało to mieć wpływ na skuteczne mumifikowanie zwłok. Jako pierwsza pochowana została tam w roku 1811 ukochana, pierworodna córka barona Ninette, która zmarła w wieku 3 lat. W sumie zostało tam pochowanych siedmiu członków rodziny i rzeczywiście ciała ich nie uległy procesowi rozkładu. Ostatnim pochowanym tam członkiem rodziny Fahrenheidów, był sam twórca piramidy, który zmarł w Sztynorcie. (W różnych źródłach napotkałam różniące się wersje pisowni nazwiska. Pozostaję więc przy tej właśnie)

Miejsce mocy

Podobno miejsce w którym wybudowano piramidę koncentruje potężną energię płynącą z wnętrza ziemi i jest uważane za miejsce siły. Opowieści mówią, że występujące tu promieniowanie sprawia, że giną tu wszelkie owady i drobne zwierzęta.

Grobowiec podczas remontu

Piramidę niszczono podczas wojen jak również później w aktach wandalizmu i zbeszczeszczono ciała zmarłych, pozbawiając je głów. Tak dotrwała ona do dziś, a my ujrzeliśmy ją akurat w trakcie remontu, który został ukończony chyba w 2019 roku. Widziałam na najnowszych zdjęciach jak wspaniale ją odrestaurowano, więc polecam odwiedzić to niesamowite miejsce.

Gołdap

Z Rapy, która leży tylko parę kilometrów od rosyjskiej granicy jechaliśmy dalej na wschód. Naszym celem na ten dzień była Gołdap, gdzie mieliśmy zamiar zanocować. Jednak najpierw należało się pożywić, bo nie tylko pięknem przyrody się żyje. W internecie znaleźliśmy reklamę baru „Jędruś”, gdzie podobno podają wspaniałe kartacze. Opinie o tym lokalu były różne i o dziwo sporo negatywnych. Postanowiliśmy jednak sprawdzić to na własnym ciele, a raczej żołądku. Bar wyglądem przypominał lokal z czasów głębokiej komuny, ale głód nie pozwolił nam na szukanie innej restauracji. O dziwo spotkała nas miła niespodzianka. Dania podano szybko, były świeże, apetyczne i baaaardzo smaczne. Przekonaliśmy się na własnym ciele, że nie zawsze trzeba wierzyć obcym opiniom. (Może konkurencja chciała pozbyć się rywala?). Zobaczcie jakimi pysznymi daniami się delektowaliśmy.

Ponieważ stale mżyło, nie mieliśmy już ochoty na zwiedzanie i postanowiliśmy poszukać miejsca na spoczynek. Tuż za miastem, nad jeziorem Gołdap było sporo hoteli i ośrodków wypoczynkowych. Skierowaliśmy się na plażę i tu ujrzeliśmy piękny teren, całkowicie pusty, co nas o tej porze roku i przy takiej pogodzie wcale nie zdziwiło. Popatrzcie jakie piękne miejsce na nocleg. Nie kosztowało nas to ani grosza i nic nie zmąciło nam ciszy nocnej.

Mieliśmy trochę szczęścia, bo przestało padać i chociaż trawa była wciąż mokra, poszłam z Baxem na spacer, a Ed na sesję zdjęciową. Jej efektem dzielę się z Wami chętnie.

Super miejscówka…
… i piękny zachód słońca
Autoportret ze śniętą rybą

Rano jeszcze spałam, kiedy Ed, jak zwykle zresztą, wyszedł z aparatem na spacerek. Dobrze, bo nie zobaczyłabym pięknych mgieł nad jeziorem. Tylko przez okno, z łóżka podziwiałam powoli złocące się liście drzew.

Bajkowo

Mazury Garbate

Noc była zimna i mglista, jednak ranek przywitał nas słońcem i przyzwoitą temperaturą. Po śniadaniu wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Gołdap leży na tzw Mazurach Garbatych i jako jedyne na Mazurach ma status uzdrowiska. Jest to uzdrowisko klimatyczno-borowinowe. Wykorzystując środki z Unii Europejskiej, wybudowano tężnie solankowe, pijalnię wód mineralnych i grotę solną. To wszystko powstało dopiero ok. roku 2014, a więc trafiliśmy na zupełnie nowe atrakcje. Jeżeli już o atrakcjach mowa, to nie można pominąć faktu, że Gołdap jest również ośrodkiem narciarskim. Na stokach Pięknej Góry udostępniono ponad 2 km tras zjazdowych i 5 wyciągów narciarskich. A wydawałoby się, że teren jest tu płaski jak talerz.

Naszą uwagę zwróciła wieża ciśnień z 1905 roku. Stoi ona przy jednej z głównych ulic i po remoncie w roku 2009 służy jako punkt widokowy z kawiarnią, wystawą staroci i galerią obrazów. Wygląda imponująco i po prostu nie wypadało nie zobaczyć jej od środka.

Wyglądem przypomina latarnię morską

Do piątego piętra można dojechać windą, a dalej trzeba niestety wspiąć się schodami. Warto było.

Widok na Mazury Garbate zapierał dech w piersiach, a schodząc można było obejrzeć zbiory zgromadzone na piętrach.

Tężnie obejrzeliśmy tylko z samochodu i podążyliśmy dalej na wschód. Tego dnia, a był to już siódmy dzień naszej podróży, chcieliśmy dotrzeć do Stańczyków, ale o tym dopiero za dwa tygodnie.

Previous

Północny Wschód Polski (3) Kętrzyn, Gierłoż

Next

Północny Wschód Polski (5) Stańczyki, Trójstyk Granic, Wigry

2 Comments

  1. Władysława L."Lovka"

    Warto było ! przebrnąć przez to „trzęsienie”,bo faktycznie, kapliczka w pniu – FENOMEN!.
    A PIRAMIDA (bardzo piękna – ładny widok) – w głowie się nie mieści , że u nas taka budowla istnieje ( bardzo ciekawe informacje dotyczące jej powstania).
    Co do pogody,to chyba już początek lat pogody ” skąpej” w słońce ,ale jak widać,Wam to nie przeszkodziło.
    Jak zwykle,ładne widoki z sesji zdjęciowej- bardzo trafnie je nazwałaś- bo faktycznie , widoki jak z bajki.
    Dalej,wszystko pozwiedzałam razem z Wami.Fajnie było!.
    Pozdrawiam.

    • Miśka

      Dla nas to też była niezwykła podróż… Mazury z lądu i następnie reszta Ściany Wschodniej z północy na południe… Za niespełna 2 tygodnie dalszy ciąg, a odcinków. Będzie ich jeszcze trochę, bo też podróż była długa. Pozdrawiamy serdecznie i życzymy zdrowia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén