13.09.2018. – 24. dzień naszej podróży. Z Bukowiny wyruszyliśmy dopiero ok. 10.00 – cóż, nie musimy się nigdzie spieszyć. Doceniamy ten luksus i rozkoszujemy się każdym dniem i przebytym kilometrem.

Chmielno

Kierowaliśmy się w stronę Trójmiasta i pierwszy postój zrobiliśmy w Chmielnie. Jest to niewielka kaszubska wieś na szlaku wodnym „Kółko Raduńskie”. Zwykle pierwsze kroki w Chmielnie kierowaliśmy do pracowni garncarskiej Neclów, tym razem jednak zrezygnowaliśmy z wizyty w tej manufakturze. Wam jednak polecam odwiedziny w gościnnych progach rodziny Neclów, którzy od kilku pokoleń kontynuują tradycyjny wyrób typowo kaszubskiej ceramiki i chętnie opowiadają o historii rodzinnej produkcji. My zatrzymaliśmy się na dużym parkingu na obiad, a po obiedzie trzeba było spalić kilka kalorii.

Parking nad samym jeziorem. Myślę, że można by tu nawet przenocować
Spalanie kalorii

Okolica, jak to na Kaszubach, jest wyjątkowo piękna. Obfitość jezior i wzgórz porośniętych starym lasem zachęca do długich spacerów, spływów kajakowych, a nawet rejsów żaglówką. Przyjeżdżajcie więc na Kaszuby. Przekonacie się, że można tu spędzić wspaniałe wakacje i zwiedzić ciekawe miejsca.

Wspaniały kaszubski krajobraz
Taki ptasi wieżowiec znalazłam w Chmielnie

Kilka miast już od wielu lat toczy spór o to, które jest Stolicą Kaszub. Kartuzy, Kościeżyna, a nawet Gdańsk pretendują do tego zaszczytnego miana. Dla mnie jest jasne – Kartuzy to prawdziwa stolica Kaszub i nic nie zmieni mojego zdania.

Kartuzy

Kartuzy zachwycają nie tylko pięknym położeniem nad czterema jeziorami, ale przede wszystkim ciekawą historią. Pierwsze ślady osadnictwa wskazują na neolit, jednak więcej przedmiotów zachowało się z epoki brązu. W roku 1382 Jan z Rusocina założył w Kartuzach kartuzję i odtąd rozpoczął się rozkwit miasta. W latach 1383-1405 wybudowano kościół klasztorny, który po latach otrzymał nowy, charakterystyczny dach w kształcie trumny. Zakon kartuzów miał bardzo surową regułę. Mnisi mieszkali w eremach, które wybudowano bezpośrednio przy świątyni, a ich mottem było „Memento mori”, co znaczy „Pamiętaj o śmierci”. Fundacja kartuska w XVIII w. słynęła z bogactwa, wyrobu słynnego likieru i działalności charytatywnej. Dzisiaj pozostał jedynie jeden erem, ale za to świątynia zachwyca bogatym wyposażeniem z XV – XVIII wieku.

Chyba jedyny taki kościół w Polsce
Charakterystyczny dach w kształcie trumny
Tak wyglądało tu dawno, dawno temu

Na szczególną uwagę zasługuje gotycki ołtarz, który w formie tryptyku do 1639 r. był ołtarzem głównym. Do dziś zachowała się tylko część środkowa – retabulum i predella, które znajdują się obecnie w Złotej Kaplicy.

Prawdziwy skarb – gotycki ołtarz w Złotej Kaplicy

Niezwykle bogate są siedemnastowieczne stalle, które znajdują się w przedniej części nawy głównej, a ściany prezbiterium zdobią wyjątkowe złocone kurdybany. Są one jedynym w Polsce tego typu zdobieniem ścian, które zachowało się w pierwotnym miejscu przeznaczenia.

Kurdyban to specjalnie garbowana skóra, którą później tłoczono w różne wzory, złocono lub srebrzono i malowano. Najcenniejsze kurdybany wykonywano ze skóry cielęcej, a pośledniejszego gatunku ze skór kozich, albo owczych.

Widok na emporę i organy
Po obu stronach ołtarza widoczne zabytkowe kurdybany
Siedemnastowieczne stalle

Jest jeszcze jeden szczegół, na który warto zwrócić uwagę. Nad głównym wejściem znajduje się zegar, którego wahadłem jest biały anioł śmierci. Przypomina on motto zakonu kartuzów „Memento mori”.

Gdańsk

Jeszcze raz w trakcie tej podróży zajechaliśmy do Trójmiasta. Tym razem na wernisaż naszej przyjaciółki jeszcze z lat szkolnych. Zaplanowaliśmy dwa noclegi i zobaczcie gdzie spaliśmy. Niektórzy sądzą, że spać na dziko nie można, a już w mieście to całkiem niemożliwe. Otóż nie – jedną noc spędziliśmy w Brzeźnie, a drugą na Zaspie. Można? Można.

Brzeźno
Zaspa

Sztum

Teraz już naprawdę powoli wracaliśmy do domu. Przez Malbork tylko przejechaliśmy i tak dotarliśmy do Sztumu. Tu trzeba było odwiedzić zamek, który został wybudowany przez zakon Krzyżacki w pierwszej połowie XIV w. Niestety wszystko zamknięte było na cztery spusty i część wyglądała na właśnie remontowaną. Trudno, pozostało nam rozejrzeć się po dziedzińcu i jechać dalej.

Ciekawa historia zamku
Piękne stare mury
Widok z dziedzińca

Kwidzyn

Czas było szukać miejsca na nocleg i mieliśmy nadzieję, że nad Wisłą znajdziemy dogodne miejsce. Czas uciekał, a my nie mogliśmy znaleźć nic odpowiedniego. W Korzeniewie odkryliśmy Stanicę Wodną, ale wszystko było zamknięte i straciliśmy już nadzieję na spokojny odpoczynek. Na szczęście spotkaliśmy sympatyczne małżeństwo, które pilotowało nas do Kwidzyna i wskazało parking przy hotelu, restauracji i ZUS-ie. Było to w środku miasta, odgrodzone od ulicy budynkami i tam właśnie nocowaliśmy.

Nasz nocleg w środku miasta

Już na wieczornym spacerze zauważyliśmy, że miasto jest ciekawe, położone nad rzeką Liwą, prawym dopływem Nogatu. Sporo odnowionych kamienic, a obronna Katedra króluje nad całym miastem. Prawdziwe zwiedzanie zaplanowaliśmy na następny dzień, a była to niedziela.

Pierwsza wzmianka o grodzisku Kwedis pojawiła się w zapisach kronikarskich już w XI w. Zostało ono prawdopodobnie zniszczone podczas walk prowadzonych na tych terenach, a osadę ponownie założył zakon Krzyżacki w roku 1233. W roku 1320 rozpoczęła się budowa zamku, która trwała aż 20 lat. Do dziś pozostał olbrzymi kompleks zamkowo – katedralny o obronnym charakterze.

Potężna bryła katedry i obok nasz mały domek
Jeszcze kilka zamków musimy na tym szlaku odwiedzić
Oddalone od zamku gdanisko, czyli gotycka toaleta
Widok od podwórca
Dowód na obronny charakter budowli
Wspaniałe gwiaździste sklepienie i gotycki ołtarz główny
Odrestaurowane freski w nawach bocznych
Finezyjna, gotycka ambona przykuła moją uwagę

Pogoda dopisywała, więc poświęciliśmy sporo czasu na spacer wzdłuż murów obronnych, ale czas było ruszać w dalszą drogę. Niewiele kilometrów dzieliło nas od domu, lecz po drodze chcieliśmy odwiedzić jeszcze kilka ciekawych miejsc, o których opowiem w następnym – ostatnim odcinku tej relacji. A zatem – spotkajmy się za dwa tygodnie.