Zloty oldtimerów (1)

Tym razem do czytania zapraszamy przede wszystkim miłośników oldtimerów. Żebyście nie myśleli, że oddajemy się tylko przyjemnościom i podziwianiu pięknych widoczków oraz zabytków, pokażemy gdzie jeździliśmy naszym „Filipkiem” żeby go pokazać szerokiej rzeszy pasjonatów starych samochodów.

Oborniki Śląskie – maj 2016

Dla nas była to całkowita nowość takie wyjazdy na organizowane zloty. Prawie w ostatniej chwili zdecydowaliśmy się na wyjazd do Obornik Śląskich, ale stwierdziliśmy, że na jeden dzień można spróbować. Pogoda sprzyjała, dojechaliśmy bez problemu i ustawiono nas jako pierwszych w rzędzie, a obok nas… perełka. Biały Arab, jeszcze z rejestracją z Kuwejtu. Piękne towarzystwo.

Organizatorzy postarali się, żeby samochody jednej marki stały obok siebie, co dodatkowo wpłynęło na atrakcyjność imprezy. Spójrzcie na te zadbane Renault.

albo na dwie cudne „Cytrynki”

Zlot nie ograniczał się do samochodów, również motocykle znalazły swoich fanów.

I jeszcze mała niespodzianka. Wśród eksponatów nie zabrakło starych maszyn rolniczych, a wszystko to błyszczące i wypolerowane.

Nie mogło też zabraknąć rodzimych Maluchów, które są przez swoich właścicieli jak widać baaaardzo kochane.

Ja natomiast przez cały dzień miałam piękny widok, bo naprzeciw nas stało auto moich marzeń. No oczywiście dawnych marzeń, bo dzisiaj pewno bym się z niego nie wydostała, piękny Opel.

Nie pogardziłabym też takim Triumphem, takim to mógłby śmigać również agent 007, prawda?

Wszędzie widać było niezwykłą dbałość o szczegóły…

…ale dla mnie hitem był Ford, który zaparkował za nami. Oj, żebyście mogli usłyszeć brzmienie silnika – to była bajka.

Oława – czerwiec 2016

Zachęceni wspaniałą atmosferą zlotu w Obornikach, postanowiliśmy wybrać się na większą imprezę w Oławie. Okrężną drogą przez Bytom i nocleg nad jeziorem Chechło-Nakło, już w sobotę dotarliśmy do Oławy. Byliśmy jednymi z pierwszych wystawców i na nocleg ustawiliśmy się po prostu w parku miejskim przy basenie pływackim. Super, nigdy nie nocowaliśmy w parku miejskim.

Towarzystwo dopisało i chociaż do późna w nocy słychać było dość głośną muzykę, to jednak czuliśmy się bezpiecznie i wypoczęci gotowi byliśmy na niedzielne atrakcje, a było ich wiele. Całą imprezę prowadził pan Mikiciuk, co gwarantowało wysoki poziom i dobrą zabawę.

Było bardzo gorąco i tłumnie. Wystawcy przyjechali ze swoimi skarbami, więc było co oglądać. Zaskoczeni byliśmy zainteresowaniem naszym kamperkiem. Chyba dopiero tam doceniliśmy, że jest to wyjątkowy pojazd, prawie w 100% oryginalny. Ed przygotował na tę imprezę mapki z trasami naszych podróży i wiele osób dziwiło się, że nasz „Filipek” nie jest tylko i wyłącznie prezentowany jako eksponat na podobnych imprezach, ale że podróżujemy nim regularnie po Polsce i nie tylko.

A takie cuda można było w Oławie podziwiać.

Nie tylko miłośnicy samochodów znaleźli coś dla siebie. Z wielką przyjemnością obejrzeliśmy unikatowe motocykle.

Osobną grupą były wszelkiego rodzaju pojazdy militarne. Nawet na kompletnym laiku, jakim ja jestem, sprawiły naprawdę wielkie wrażenie. Oceńcie to sami.

Zlotowi towarzyszyły koncerty i konkursy. Ed miał zamiar wygrać wspaniale odrestaurowaną Syrenkę, ale niestety musiał obejść się smakiem.

Do domu wracaliśmy pełni wrażeń i na koniec jeszcze mogliśmy podziwiać niesamowity zachód słońca.

W następnym odcinku przedstawimy inne imprezy w których braliśmy udział. Zapewniam, że wszystkie były ciekawe i każda miała swój indywidualny charakter, a więc do następnego czwartku.

Previous

Wolin 2012 (2) Festiwal Słowian

Next

Zloty Oldtimerów (2)

4 Comments

  1. Władysława L."Lovka"

    Ja – laik. No cóż , tylko pozazdrościć wszechstronności zainteresowania.
    Zachód słońca , widać wszędzie (nie tylko nad morzem) ma swój niepowtarzalny urok.
    Pozdrawiam.

    • Miśka

      No, było czym się zachwycić, no i załapaliśmy wirusa starych pojazdów. Buziaki

  2. sabina

    Swietna wyprawa,Oldtajmery godnne uwagi,wypielegnowane jak rodzinne srebra,to sa perelki motoryzacji ,ktore dzis moga zachwycac.W srod nich znalazlam Motocykl z przyczepa ,ktorym jezdzilam jako mala dziewczynka z ojcem ,oczywiscie siedzialam w koszu.To sa odlegle czasy ,ale wtedy to balam taka chlopczyca ,ktora interesowaly „meskie” zajecia ,jak lowienie ryb na wedke,oczywiscie robaka sama zakladalam na haczyk;jazda motorem z ojcem na rozne wycieczki i ryby.Jezdzilismy rowniez na wies do rodziny ojca w zniwa ,aby im troche pomoc.To byly piekne lata dzieciece.

    • Miśka

      Cieszę się, że moje słowa pomogły wrócić Ci do pięknych wspomnień z dzieciństwa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén