Ściana Wschodnia (3) Chełm, Włodawa, Sławatycze

Po noclegu przy stacji benzynowej zbieraliśmy się powoli w dalszą drogę. Już, już chcieliśmy ruszać, kiedy do samochodu zbliżył się starszy pan, ubrany w garnitur i z sumiastym wąsem. Nie bardzo wiedzieliśmy czego od nas chce, ale on po prostu chciał porozmawiać.

To zdarza się tutaj nagminnie i jest bardzo sympatyczne. Opowiedział nam o wnuczce, która studiuje w Poznaniu i inne historie rodzinne.

Hrubieszów

Odjechaliśmy we wspaniałych humorach w kierunku Chełma. Mijaliśmy przydrożne kapliczki, które są bardzo różne od tych w innych regionach Polski. Musieliśmy się zatrzymać, aby uwiecznić na zdjęciu choć jedną.

Kapliczki jak maleńkie domki z ławeczkami w środku

Pospacerowaliśmy po Hrubieszowie, ale niestety niewiele można było zwiedzić. Wspaniała cerkiew była właśnie remontowana i chociaż wyglądała już całkiem dobrze, to jednak płot nie pozwolił na zbliżenie się do Świątyni. Zabudowa miasta jest charakterystyczna dla wschodnich miasteczek, których mieszkańcy reprezentowali różne kultury i religie.

Cerkiew w Hrubieszowie
Typowa zabudowa centrum miasta

Chełm – kredowe miasto

Za to Chełm zaskoczył nas architekturą, ale i historią. Budynki są tam niewysokie, ulice dość szerokie i strome.

Rynek w Chełmie

Całe miasto położone jest na wzgórzach a na jednym z nich góruje wspaniały Zespół Katedralny z bardzo nietypową dzwonnicą, która stoi w pewnej odległości od kościoła. Wszystkie budynki tego kompleksu są śnieżnobiałe, a wnętrze Katedry bardzo jasne i rozświetlone.

Wzgórze katedralne

Najbardziej zadziwiła nas Droga Krzyżowa. Poszczególne Stacje rozmieszczone są wokół Świątyni, na skraju zbocza. Wprost zapraszają do zadumy i refleksji.

Jednak największe wrażenie sprawiły na nas podziemia kredowe. Już w XIII w rozpoczęto tu wydobywanie kredy piszącej, której złoża znajdowały się praktycznie pod całym miastem. Ze 100 domów znajdujących się w rynku, aż 80 posiadało bezpośrednie wejście do podziemi. Mieszkańcy wydobywali kredę właściwie bez ograniczeń we własnej piwnicy i sprzedawali ją ze sporym zyskiem. Z czasem korytarze łączyły się i powstał z nich swoisty labirynt. Szacowano go na ok. 40 km długości, a głębokość na 4 – 5 poziomach sięgała do ok. 20 m. Wydobycie kredy trwało do XIX w, później ograniczono jej eksploatację, a na początku XX w całkowicie zakazano jej wydobywania, przede wszystkim ze względu na bezpieczeństwo mieszkańców. Dzisiaj podziemia są częściowo udostępnione dla turystów. Trasa liczy ok. 2 km i można na niej obejrzeć ekspozycję archeologiczną, dowiedzieć się sporo o historii miasta i spotkać ducha kopalni.

Stare wyrobiska

Włodawa

Z Chełma pojechaliśmy do Włodawy. Trochę starsi z nas na pewno pamiętają jak o godz. 12, po hejnale z wieży mariackiej podawano stany wód w Polsce, między innymi stan wody na Bugu we Włodawie. Być może takie komunikaty podawane są do dziś, ale my słuchamy zupełnie innej stacji. Ale wracając do wodowskazu, myślałam, że to jakieś super urządzenie przy promenadzie nad Bugiem, w pięknym otoczeniu. No tak, „myślałam”. Zobaczcie co znaleźliśmy:

Włodawa ma pomiar stanu wody na Bugu
Włodawa wodowskaz na Bugu
Granica na Bugu

I znowu doświadczyliśmy serdeczności obcych ludzi. Pani w Informacji Turystycznej dała nam masę folderów, powiedziała co koniecznie mamy obejrzeć i kazała prędko iść do synagogi, bo zbliżała się godzina zamknięcia. Niestety, mimo, że byliśmy przed czasem, brama była zamknięta na trzy spusty i nie mogliśmy wejść nawet na dziedziniec. Synagoga prezentowała się wspaniale. Podobno przed wojną były aż dwie, szkoła talmudyczna, dwie kapele klezmerskie i kirkut. Włodawa była typowym „sztetle”, a żydowski charakter miasta jest widoczny do dziś.

Współczesna Włodawa zachowała dawny barokowy układ urbanistyczny z XVIII w, a z czworokątnego rynku wychodzą promieniście ulice wylotowe. Na miejscu dawnego ratusza wybudowano czworokątną budowlę zwaną Czworobokiem, w którym kiedyś znajdowały się kramy i jatki, a i dziś usytuowano tam sklepy i lokale usługowe W jego środku znajduje się obszerny dziedziniec, a prowadzą do niego dwie bramy. Na jednej z bram umiejscowiona jest płaskorzeźba przedstawiająca walkę Bohuna z Panem Wołodyjowskim.

Zabytek w Hannie

Po drodze obejrzeliśmy jeszcze stary kościółek w miejscowości Hanna. Jak pewno zgadujecie, był zamknięty, ale na zewnątrz było dużo plansz z informacjami i fotografiami. W latach 1739 – 42 z fundacji Hieronima Floriana Radziwiłła powstała tu cerkiew unicka, którą fundator skończył wyposażać w roku 1750 a w roku 1791 ukończono malować polichromię. W okresie likwidacji unickiej diecezji chełmskiej, w roku 1875, cerkiew greckokatolicka została zamieniona na prawosławną, a po uzyskaniu niepodległości w 1918, świątynię przejął Kościół rzymskokatolicki. No cóż, pozostało nam tylko podziwianie starej budowli z zewnątrz.

Oryginalne drzwi

Sławatycze

Teraz już pilnie rozglądaliśmy się za miejscem na nocleg. Dojechaliśmy do Sławatycz i tam postanowiliśmy zostać. Znaleźliśmy prywatny camping, ale był już przepełniony, więc poszukiwaliśmy dalej. Bezpośrednio nad Bugiem było wspaniałe miejsce z wiatą, stolikiem i ławkami, ale coś nam mówiło, że lepiej spytać o pozwolenie.

Przy głównej ulicy znajdował się budynek Służby Granicznej, więc postanowiliśmy popytać tam. No i oczywiście na pewno zgadniecie co się stało. Panowie nie byli bardzo zachwyceni naszym pomysłem co do miejsca noclegu, bo to przecież sama granica. Przez rzekę można byłoby rzucić kamieniem, ale widocznie czuli się w obowiązku pomóc zmęczonym turystom, podzwonili po znajomych i kazali nam pojechać może ze 100 m dalej i po prostu wjechać na oznaczoną działkę, gdzie organizowano spływy kajakowe. Miejsce było super, cisza i spokój, a właściciel nie pojawił się do rana. Znowu udało nam się nocować za darmo. Może nie zawsze tak się udaje, ale polecamy to miejsce, bo jest w samym centrum miejscowości, jest wiata, wyznaczone miejsce na ognisko i przytulne ścieżki na krótkie spacery.

Kiedyś Sławatycze były miastem, ale teraz są tylko wsią w której znajduje się drogowe przejście graniczne między Polską a Białorusią. Niesamowite dla nas było główne skrzyżowanie dróg, gdzie naprzeciwko siebie stoi Kościół katolicki i Cerkiew. Są to duże świątynie i nikomu tam nie przeszkadza różnica wyznaniowa. Podejrzewam, że Ksiądz i Pop popijają sobie razem kawkę, a może nawet co innego. Zobaczcie jak to wygląda, a za tydzień dalszy ciąg podróży.

Czy ktoś widział gdzieś w Polsce taką sytuację ?

Poprzedni

Ściana Wschodnia (2) Kazimierz Dolny i Zamość

Następne

Ściana Wschodnia (4) Jabłeczna i Kodeń

1 komentarz

  1. Władysława L. Lovka

    Rozmowa z drugim człowiekiem? i jest temat do rozmowy? – aktualnie bardzo rzadkie wydarzenie, chociaż… będąc na spacerze udało mi się wymienić pozdrowienia aż z czterema osobami.
    Jak zwykle : bardzo specyficzne, ciekawe miejsca „okraszone” indywidualnymi spostrzeżeniami – opisami.
    Cerkiew w Hrubieszowie – bardzo okazała budowla – faktycznie, szkoda że będąc tak daleko nie mogliście się do niej zbliżyć.
    Chełm- bardzo zadbane miasto. Zespół katedralny o bardzo ciekawej historii ; oczywiście stacje drogi krzyżowej otoczone zielenią – robią wrażenie. No i jakie to radosne uczucie – w wieku „grubo” poza szkolnym dowiedzieć się o pochodzeniu kredy piszącej, nie wiedziałam, że tym miastem jest Chełm.
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén