Ściana Wschodnia (4) Jabłeczna i Kodeń

Ranek w Sławatyczach przypomniał nam, że to już wrzesień. W kamperze mieliśmy tylko 10 st. Po śniadaniu powoli spakowaliśmy nasz dobytek i wyjechaliśmy w dalszą drogę.

Monastyr w Jabłecznej

Trafiliśmy do Jabłecznej. To chyba pierwsze, tak interesujące i piękne miejsce w naszej aktualnej podróży. Znajduje się tam stauropigialny męski klasztor prawosławny w jurysdykcji polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Powstał on najpóźniej w XV w, a legenda mówi, że o powstaniu klasztoru przesądziło cudowne pojawienie się ikony św. Onufrego, która przypłynęła do Jabłecznej Bugiem.

Początkowo cały kompleks stanowiły budynki drewniane, lecz w połowie XVII w. w wyniku rozbiorów Polski jak również grabieży, stan monastyru był w tak złym stanie, że wymagał kapitalnego remontu. Wtedy właśnie wybudowano murowaną cerkiew i budynki klasztorne, które przetrwały do dzisiejszych czasów.

Na bramie pod krzyżem wizerunek św. Onufrego
„Filipek” czekał na nas przed bramą
W głębi za bramą widoczna kaplica ołtarzowa
Widok na cerkiew od strony ogrodu

Klasztor znajduje się dość daleko od wsi i zawsze był samowystarczalny. Do dzisiaj mnisi hodują zwierzęta, i uprawiają ziemię na swoje potrzeby. To jest dla nich bardzo ważne, bo kiedy Bug wiosną wylewa, klasztor jest odcięty od świata.

Bajkowy ogród, a w głębi zabudowania gospodarcze

Kaplice ołtarzowe

Bardzo charakterystyczne są dwie kaplice ołtarzowe. Jedna z nich pod wezwaniem Zaśnięcia NMP znajduje się naprzeciwko bramy klasztornej, a druga pod wezwaniem św. Ducha, jest w sporej odległości, nad brzegiem Bugu. Kaplice ołtarzowe zbudowane są na małych wzniesieniach, wchodzi się do nich po szerokich schodach i otwiera wrota. W kaplicach znajdują się tylko kapłani odprawiający msze, a wierni stoją poniżej schodów, na łące.

Kaplica ołtarzowa p.w. Zaśnięcia NMP
Kaplica św. Ducha nad brzegiem Bugu

Ciekawostką jest, że cały kompleks klasztorny znajdował się na wschodnim brzegu Bugu i dopiero w połowie XIX w, w wyniku regulacji rzeki, trafił na zachodni brzeg, obecnie polski.

W Monastyrze przywitał nas rymowanym tekstem przemiły brat Jerzy. Od niego dowiedzieliśmy się wielu ciekawych historii i uzyskaliśmy pozwolenie na fotografowanie wnętrza cerkwi.

Przepiękny ikonostas

Nadbużańskie łąki

Podobno najwspanialszym przeżyciem jest uroczystość w dniu św. Onufrego. Odbywa się ona 24-25. czerwca i gromadzi tysiące wiernych. 24.06. wieczorem odprawiana jest uroczysta msza, a po nocnym czuwaniu, ok 3 rano rusza procesja do kaplicy św. Ducha. Widok wielu setek wiernych, kierujących się prawie w ciemnościach, z zapalonymi pochodniami i świecami, przez nadbużańskie łąki w kierunku kaplicy, pozostawia niezapomniane wrażenie. Szkoda, że tego nie widzieliśmy.

Nadbużańska droga do kaplicy św. Ducha

W roku 1889 otwarto przy klasztorze szkołę dla psalmistów, która wykształciła wielu wybitnych dyrygentów chórów cerkiewnych. W czasie II wojny klasztor został bardzo zniszczony, jedynie cerkiew nie ucierpiała , jednak została ograbiona, a i po wojnie, oddalony od wsi klasztor narażony był na grabieże grasujących w tym rejonie band.

Życie w monastyrze odrodziło się w latach siedemdziesiątych, kiedy to jego przełożonym został archimandryta Sawa. Przeorem Jabłeczyńskim w latach 1979-84 był ihumen Miron, który zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem w roku 2010.

Pełni wrażeń ruszyliśmy dalej. Ciężko było opuścić gościnne progi monastyru i bardzo przyjaznych mnichów. Na pewno długo będziemy wspominać to miejsce, a może nawet wrócimy tam kiedyś jeszcze.

Sanktuarium w Kodniu

Następnym przystankiem był Kodeń, a właściwie Sanktuarium Matki Bożej ze znajdującym się tam cudownym obrazem.

Z tym Sanktuarium wiąże się niesamowita historia, którą muszę tu przytoczyć.

Otóż, w roku 1629, jeden z właścicieli Kodnia, słynący z pobożności, Mikołaj Sapieha, rozpoczął budowę kościoła katolickiego, wzorowanego na Bazylice św. Piotra w Rzymie. W niedługim czasie poważnie zachorował czego wynikiem był ciężki paraliż i z nadzieją na cudowne uzdrowienie, udał się z pielgrzymką do Papieża. Rzeczywiście, po audiencji cudownie ozdrowiał, lecz napytał sobie innych kłopotów. Kiedy w kaplicy papieskiej ujrzał sławny obraz „Madonna de Guadelupe”, który wg legendy namalował św. Augustyn, zapałał do niego tak wielkim afektem, że postanowił go wykraść i uprowadzić do Polski.

Cudowny obraz

Z tego powodu został ekskomunikowany przez Papieża Urbana VIII, ale mimo to nie zrezygnował ze swojej „miłości”. Po kilku latach uzyskał od Papieża przebaczenie i pozwolenie zatrzymania obrazu w Polsce. Do dziś można go podziwiać na głównym ołtarzu świątyni.

Misjonarze Oblaci

W czasach zaboru rosyjskiego wszystkie katolickie świątynie zostały zlikwidowane i ich miejsce zajęły cerkwie prawosławne. Obrazy i rzeźby zostały wywiezione, a cudowny obraz Matki Boskiej Kodeńskiej uzyskał schronienie w świątyni na Jasnej Górze. Sytuacja zmieniła się w roku 1905 wraz z ukazem tolerancyjnym cara. Kościół infułacki został zwrócony katolikom obrządku łacińskiego, a po odrodzeniu diecezji podlaskiej bp Henryk Przezdziecki szukał zgromadzenia zakonnego, które podjęło by się pracy duszpasterskiej w Kodniu. I tak nowymi kustoszami sanktuarium stali się Misjonarze Oblaci Maryi Niepokalanej, którzy są gospodarzami świątyni do dziś.

Mozaika wg obrazu, nad wejściem do sanktuarium
Siedziba misjonarzy
Piękna barokowa bryła świątyni na tle bezchmurnego nieba

Po powrocie do domu, naszą wyprawę na Ścianę Wschodnią nazwaliśmy podróżą kulinarno – religijną. Dzisiaj pisałam o tej części religijnej, chociaż to dopiero początek naszych niesamowitych przeżyć. W następnych odcinkach zobaczycie, że mieliśmy rację. Każdego dnia spotykały nas niesamowite przeżycia dla duszy i ciała, a więc – do następnego czwartku.

Previous

Ściana Wschodnia (3) Chełm, Włodawa, Sławatycze

Next

Ściana Wchodnia (5) Kostomłoty, Grabarka

4 Comments

  1. Aleksandra-Babciaola

    Cześć kochane Włóczykije.
    Jesteście przykładem tego, że najważniejsza jest decyzja i wyruszenie w drogę. Fajnie się z Wami zwiedza zakątki Polski. Wschodnia Polska jest mi kompletnie nieznane. Okazuje się, że jest tam wyjątkowo pięknie i urokliwie więc warto realizować takie wycieczki. Zachęcacie swymi podróżami do fantastycznej formy spędzania czasu na emeryturze. Wersja – Podróż z własnym lokum jest moim zdaniem optymalna. Do następnego spotkania. Pozdrawiam – Babciaola

  2. Władysława L."Lovka"

    Wystąpił niezamierzony błąd: winno być „Przeorze”!
    Pozdrawiam.

  3. Władysława L."Lovka"

    Trochę się cofnę do wpisu „3”Ściany Wschodniej.Otóż dzisiaj o godzinie ok.13,05 podawano komunikat o stanie wód głównych rzek Polski.Oczywiście był to program pierwszy polskiego radia , którego jestem słuchaczką.Na pewno te informacje nie są już podawane w południe.Ale to tylko taka wzmianka.
    Już przechodzę do Ściany Wschodniej 4.
    Dużo ciekawych informacji,historii ,Piękna architektura.No i sukces:w końcu udało się Wam zwiedzić obiekty całościowo!
    Żeby zrozumieć całościową nazwę monastyru, szczególnie określenia”stauropigialny”musiałam zasięgnąć informacji w „necie”.
    Cały obiekt zadbany.Ja zwróciłam uwagę na białe pnie (od dołu ) drzew obok kaplicy.; chyba są wybielone wapnem aby uchronić drzewa przed szkodnikami ?.
    Bardzo subiektywny opis kompleksu klasztornego, łącznie z drogą do kaplicy św.Ducha – no i informacja o Przekorze Jabłeczyńskim , który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem.
    Kodeń – przepiękne wnętrze bazyliki – a więc też udało się wejść do środka .Wiedza godna pogłębienia.!.
    Pozdrawiam.

    • Miśka

      Widzę, że wkręciłaś się w nasze sprawozdanie. Dla nas to też były dni pełne wrażeń i przeżyć. Człowiek myśli, że widział już dużo, a tu takie niespodzianki. My z Edem zachęcamy wszystkich do zwiedzania Polski, bo to jest skarbiec bez dna. Pozdrawiamy serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén